Kurde pierwszy raz czytam historię i tak jakbym czytał swoją własną. Ja dokładnie rozumiem to co przechodzisz, bo sam byłem w podobnej sytuacji. Mój ojciec też stopniowo popadał w nałóg i odbijało się to na najbliższych. Najpierw przestał interesować się rodziną, później ciągle gdzieś przesiadywał w pubach, w ogóle przestał dbać o naszą sytuację finansową. I tak się ciągnęło przez jakieś 2 lata, wielokrotnie próbowaliśmy mu z mamą pomóc wyjść z tego, jednak on miał nas gdzieś, wszystko skończyło się na potężnej awanturze, w której omal się nie pozabijaliśmy. Po tym mama od razu wszczeła sprawę rozwodową, nie było po prostu sensu tego ciągnąć, gdyż i tak nieobchodziliśmy go.
W twoim przypadku też myśle, że konieczny jest rozwód, alkoholizm jest nieuleczalną chorobą, ludzie ze słabą wolą po prostu będą w nim tkwili, a takie terapie mogą to tylko załagodzić lub nie. Jeśli sam alkoholik w rodzinie nie będzie chciał sam coś z tym zrobić to nigdy nie będzie dobrze. Jeśli po mimo wielokrotnych prób wyciągnięcia ręki dalej ma was gdzieś, to może po rozwodzie (po jakimś czasie) doceni to co stracił... Druga sprawa to finanse, jeśli on tonie w długach, i wy ledwo dajecie rade to spłacać, to to jest kolejny argument. Po rozstaniu na pewno będzie troche lżej, wiem po własnej sytuacji.
Taki rozwód to na pewno nie mniejsze nerwy dla twojej mamy w sytuacji w której teraz się znajduje.
Dziś spotkałam sie z Panem Maciejem, konsultantem do takich spraw. Opowiedziałam mu swoją historię, to, że nie radzę sobie z emocjami, uczuciami, że nie jestem szczęśliwa. Podał mi kilka adresów do grupy Al-Anon (grupa wsparcia dla bliskich osób alkoholików, coś na wzór AA), a także psychologa do którego mogłabym się zgłosić. Obawiałam się trochę tej wizyty, ale jestem z siebie dumna, że tam poszłam, otwarłam sie, nie płakałam (i to jeszcze bardziej mnie cieszy). Bardzo mi to pomogło, ulżyło mi, kamień spadł mi z serca. Choć wiele mówił o tym co już wiedziałam (dużo rozmawiałam o tym z Larkin) to i tak wiem cos już więcej :D teraz muszę podjąć kolejne kroki. Mam nadzieję, że odmienie swoje życie :D i będę szczęśliwa, ale na to trzeba czasu....
_________________ Piękno kobiety jest formą władzy!
No mam nadzieje , ze wszystko sie ułozy , ze Twoje życie faktycznie sie odmieni , dobrze , ze poszlas porozmawiac z tym facetem , to byl dobry krok życze powodzenia :)
Dziękuję Ci MMS, nawet nie wiesz jak potrzebuję wsparcia. Rozumie mnie tylko jedna osoba i to nie jest nikt z rodziny. Mama zrobiła dziwną minę gdy sie o tym dowiedziała, siostra tak samo, brat o tym nie wie. Na pewno będzie mi ciężko, zwłaszcza u psychologa. Zapewne nie raz będę płakać na tych spotkaniach. Ale wiem (i chcę), że muszę coś z tym zrobić.
_________________ Piękno kobiety jest formą władzy!
Mysle,ze powinienem zabrac glos.
Sam,zanim stalem sie alkoholikiem,wychowywalem sie w domu,gdzie byla osoba uzalezniona.
To,spowodowalo powazne braki w duchowej sferze mojego zycia-nie mowie tu akurat o wierze.
Te braki powodowaly,ze tak naprawde niepotrafilem byc osoba w pelni szczesliwa.
Powoli zauwazylem,ze alkohol pomaga mi w przelamaniu niesmialosci(skutek zycia w takiej rodzinie-nadmierna niesmialosc),ze ludzie z ktorymi pije akceptuja mnie..itd..i tak stalem sie alkoholikiem.
Kazdy,kto mieszka pod jednym dachem z osoba uzalezniona staje sie-WSPOLUZALEZNIONY i nie od substancji chemicznej ale od mechanizmow choroby.
To,powoduje straszne spustoszenie tam w srodku w nas,ale mozna cos z tym zrobic.
Sa,na przyklad warsztaty z rekonstrukcji wlasnego Ja..i wiele innych,jak rowniez psycholog.
Jesli ktos chce byc szczesliwy,napewno przelamie sie i pojdzie ta nielatwa droga,za ktora jednak czeka lepsze wewnetrzne zycie.
Pozdrawiam.
larkin.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum